Jeseníky - oficiální stránky informačního centra Jesenicka

Jeseníky - oficiální stránky informačního centra Jesenicka

home

napisz do nas

Spis treści



Imprezy w Jesenikach

Grudzień 2008 Styczeń 2009 Luty 2009
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  

Pogoda w Jeseniku

przeważnie pochmurnie

przeważnie pochmurnie
sytuacja z  09:00 godz.
(temperatury)
Pogodę i warunki śniegowe w Jesenikach znajdą Państwo tutaj


Město Jeseník

Masarykovo nám. 1/167, 790 01 Jeseník

tel.: +420-584 498 111

fax: +420-584 498 156

e-mail: Tato adresa je chráněna proti spamování, pro její zobrazení potřebujete mít Java scripty povoleny

Úřední hodiny:

Po + St 8:00 - 12:00 13:00 - 17:00

 


Informační centrum Jesenicka

Palackého 2/1341
790 01 Jeseník
Tato adresa je chráněna proti spamování, pro její zobrazení potřebujete mít Java scripty povoleny
tel.: +420-584 498 155
       +420-584 459 514


Procesy czarownic

Wojna trzydziestoletnia pokazała miastu swe złe oblicze w sposób bardzo nieprzyjazny.

W tym czasie bowiem od 1622 roku rozpoczęły się procesy czarownic, których wynikiem były setki ofiar. W Jeseniku wiemy o 102 osobach, które zostały spalone na stosie koło drogi wiodącej do uzdrowiska. Chaos spowodowany długim okresem wojennym we wszystkich sferach życia tylko powoli ustępował miejsca spokojnej pracy miejskich rzemieślników.
Po podziale Śląska w 1742 r. miejscowe płóciennictwo bardzo cierpiało utratą możliwości wywozu towaru do Wrocławia i trwało jeszcze długi okres czasu zanim te nieprzyjazne skutki zostały przynajmniej częściowo ograniczone dostarczaniem towarów na półwysep Bałkański.

Prawdziwą zarazą duchową i przykładem głębokiego upadku moralnego można nazwać procesy czarownic pod patronatem inkwizycji, które były przeprowadzane w latach 
1662 - 1684 w Jeseniku ówczesnym Frywaldow.
Wraz z losinskimi i szumperskimi procesami kraina ta wiedzie smutny prymat w kulturowych dziejach tego regionu.

Początki wiary w istnienie diabła i jego sprzymierzeńców - czarowników i czarownic , można zauważyć już w starożytności. Jednakże największa fala prześladowań - szczególnie kobiet - przychodzi w średniowieczu i na początku okresu nowożytnego. Obrońcami wiary w demony i czarownice oraz osób prześladowanych były tak znane osobistości jak założyciel scholastyki Tomasz z Akwinu, polityk i znakomity prawnik Jean Baudin, król Jakub I, czy założyciel wiary protestanckiej Martin Luther i kalwinizmu Jan Kalvin.

Połączenie absurdalnych zabobonów ze specyficzną formą postępowania karnego inkwizycji stało się batem, przed którym zaczęła się trząść większa część Europy. Dokumentem, który zapisał się w dziejach procesów była bulla papieska papieża Innocenta VIII Summis desiderantes z 1484 roku, która doprowadziła do napisania jednej z najstraszniejszych ksiąg ludzkiej cywilizacji Młot na czarownice (Malleus maleficarum).
Była ona po raz pierwszy wydana w 1487 roku a jej autorami byli doświadczeni dominikańscy inkwizytorzy Jakub Sprenger i Henryk Institoris (Krammer). Młot ...szybko się stał podstawowym podręcznikiem przy prowadzeniu procesów z potencjalnymi czarownikami i czarownicami. Zrozumiałe jest, że w klimacie wiary w diabła i jego sprzymierzeńców tylko nieliczni zdołali oficjalnie postawić się przeciwko polowaniu na czarownice.
Do najbardziej znanych przeciwników procesów możemy zaliczyć holenderskiego lekarza Jana Weyerra, trewirskiego kanonika Cornelise Loose, angielskiego szlachcica
Reginalda Scotta, francuskiego filozofa Michela de Montaigne, niemieckiego jezuitę Fridricha von Spee, naszego Jana Amosa Komenskiego a w późniejszym okresie kalwińskiego teologa Baltazara Thomasiuse.

Stosy z podejrzanymi sługami diabła najczęściej płonęły w 17 stuleciu na ziemiach niemieckich, Szkocji i Francji przy czym praktycznie ustały w Hiszpanii, Włoszech i Holandii. Najmniej procesami dotknięte były północne kraje takie jak Dania i Norwegia oraz w pewnym stopniu Szwecja oraz wschodnia prawosławna Europa i Bałkany, które wówczas były pod tureckim panowaniem.

Na ziemiach czeskich, w okresie przed wojną trzydziestoletnią, były pojedyncze procesy czarownic (prawdopodobnie pierwszy przypadek stał się w 1540 roku w Nachodzie). Również na Śląsku doszło do procesów czarownic tylko w rzadkich przypadkach. W latach 1456 - 1503 przeprowadzono kilka procesów w okolicy Wrocławia (np.1456, 1458, 1503 roku ). Jednak prawdziwe polowanie na czarownice nastąpiło w 17 stuleciu i osiągnęło wręcz olbrzymich rozmiarów. 

Procesy czarownic pod patronatem inkwizycji na dzisiejszym Jesenicku (ówczesnym Frywaldowsku), które w tym czasie były częścią nysko - otmuchowskiego księstwa , można podzielić na 3 etapy. Pierwszą z jej ofiar stała się żona jesenickiegio pasterza 
Barbara Schmiedova, którą w lecie 1622 roku na łożu śmierci leżący obwinił jej mąż jako czarownicę. Nieszczęsna kobieta była od razu aresztowana i w torturach przesłuchiwana.
W tych okolicznościach był zwołany trybunał sądowy, w czele którego stał biskupi adwokat Jan Grosser i sędziowie miejscy Kaspar Schmidtz oraz Melchior Wilden. Oskarżona Barbara w mękach obwiniła kolejnych pięć kobiet, które miały być na usługach diabła. Między nimi była żona jesenickiego radnego Urszula Heger, sklepikarka 
Ewa Brasler i inne. O brutalności przeprowadzania przesłuchań świadczy przykład 
Marty Wetzel, którą znaleziono 21 sierpnia w więzieniu ze skręconym karkiem. Mimo tego przed wrocławską bramą była jej ścięta głowa i pochowana pod szubienicą. Pierwsza kobieta oskarżona o czary , Barbara Schmid, była spalona na stosie 3 lipca 1622 roku w Nysie a pozostałe podejrzane czarownice pod koniec sierpnia w Jeseniku. Na podstawie protokołu w aktach sądowych w pierwszym etapie procesów przesłuchano 35 osób. Zeznania kobiety z Horniho Udoli świadczy o tym, że początkowa fala procesów inkwizycji rozszerzyła się z Jesenika na okolice i Złote Hory.


Druga fala tych strasznych zbrodni przyszła w roku 1636 i dominowała głównie na obszarze Złotogórskim i Nyskim. Nie znamy bezpośredniego impulsu, który wznowił procesy jednakże znamy głównego prowokatora nowej inkwizycyjnej fali. Był nim biskupi prokurator 
dr Martin Lorenz z Nysy. W tym czasie procesy tak się rozrosły, że we wrześniu 1636 roku zarząd ziemi nyskiej wydał pozwolenie na budowę pieców spalających "sprawiedliwie skazanych zwolenników diabła, czarownic i złych duchów".
W trochę inny sposób postrzegał te procesy ówczesny wrocławski biskup Karol Ferdynand, który zadecydował o powołaniu komisji mającej na celu badanie wymierzonych wyroków ponieważ procesy zaczynały być dla śledczej komisji sądowej zyskownym przedsięwzięciem. Świadczy o tym np. fakt, że zarząd ziemski w Nysie zyskał z egzekucji 11 osób 351 talarów, przy czym radni, burgrabia i inni członkowie trybunału otrzymali średnio 9-18 talarów.
Prawdopodobnie już nigdy nie zdołamy się dowiedzieć ile naprawdę ofiar pochłonęła druga fala procesów czarownic w latach 1636 - 1648. Protokoły zawierające ogólnikowe informacje mówią o 26 ofiarach co tworzy ułamek skutecznej ilości ofiar. Już sam fakt, że w 1641 roku, przy czterech zbiorowych egzekucjach spalono 16 osób. Z innych źródeł wiemy, że 
w latach 1639 - 1651 w księstwie nyskim spalono 242 osoby.

Najstraszniejszy okres procesów czarownic w nysko - otmuchowskim księstwie miało początek w 1651 roku i objęło przede wszystkim Jesenik, Nysę, Głuchołazy i Złote Hory. 
Na początku znowu było bezpodstawne oskarżenie, tym razem chłopca z Szerokiego Brodu, że podobno uczestniczył w sabacie z jedną tamtejszą czarownicą. Prawdopodobnie pierwszy wyrok śmierci, na tym etapie w latach 1651 - 1648, był wydany 23 maja 1651 roku w Nysie na Urszulę Schnurzel z Szerokiego Brodu. W orzeczeniu czytamy, że " ciężko przeciwko przykazaniom Bożym zgrzeszyła, od Boga, jego Matki i wszystkich miłych świętych się odwróciła a duszą i ciałem oddała się przeklętemu piekielnikowi Rolandowi, z którym wielokrotnie fizycznie obcowała, wielebną świętość zniesławiła oraz wielu ludziom czarami uszkodziła ...". 7 czerwca tego samego roku jej los podzieliło dalszych pięć kobiet a 19 czerwca były spalone. Procesy się rozrastały do takich rozmiarów, że znowu doszło do zbiorowych egzekucji. Na przykład we wrześniu 1651 roku przy 4 zbiorowych egzekucjach życie straciło 32 osoby w tym po raz pierwszy mężczyzna oskarżony o czary. W dalszych egzekucjach, 20 września, spalono 9 osób przy czym inne źródła podają, że przy 11 zbiorowych egzekucjach spalono 54 osoby.
W tym to czasie po raz pierwszy spotykamy się z imieniem późniejszego losińskiego i szumperskiego inkwizytora Henryka Franciszka Bobliga z Edelstatu (dzisiejszych Złotych Hor). Był on członkiem trybunału ale także pilnym i aktywnym uczniem inkwizytora z Nysy Ferdynanda Zachera. W czasie najbardziej intensywnych polowań na czarownice znowu wkroczył na scenę, jak przed laty, biskup Karol Ferdynand, który ostrzegał hetmana Jerzego, hrabiego z Hodic, przed "zbyt dokładnym i niebezpiecznym prowadzeniem procesów." "Wydaje nam się ..." pisał dalej "jakby jednej albo i więcej osobom przytrafiło się zbyt wiele, jakby były aż nadto zastraszone i męczone." Niestety ani swoją uwagą biskup niczego nie zdołał powstrzymać a procesy w niezmienionej formie trwały dalej.

Między wyrokami śmierci z końca 1651 roku znajdziemy kilka przypadków, które różniły się od wcześniejszych. Chodzi o wyroki nad osądzonymi dziećmi. Jak dowiodły późniejsze badania, orzeczenia wyroków nie mówią o wieku skazanej osoby ale o okresie, w którym podobno mieli być na usługach diabła. Wyjaśnienie tego zjawiska można znaleźć w staraniach inkwizytorów aby udowodnić biskupowi, że niezbędne jest - i przez rosnące protesty - wytrwać w prowadzeniu procesów przeciwko wieloletnim sprzymierzeńcom diabła. Dlatego też w czasie trwania wizytacji biskupa w Jeseniku w 1651 roku , 
doszli do wniosku, że wprawdzie wszyscy obywatele miasta są katolikami ale połowa z nich prawdopodobnie oddaje się zakazanym praktykom. Również europejska gazeta Theatrum Europeum z 1652 roku opisuje Śląsk jako kraj przepełniony czarownicami i złymi duchami. W samych Złotych Horach podobno 8 katów miało "pełne ręce roboty ze ścinaniem i paleniem przy czym na raz mogli dać do pieca 6-8 sztuk tego plewa czarownic."


Ostatnie znane jesenickie wyroki śmierci pochodzą z lat 1683 - 1684. Pod koniec listopada 1683 roku był ogłoszony wyrok na Kaspara Gottwalda a w lutym 1684 roku na 
Annę Stenzel i jej córkę Rozynę. Cała trójka pochodziła z Domaszowa . W protokole znajduje się, że : "Rozyna przy trzykrotnym przesłuchaniu za każdym razem dobrowolnie się przyznała, że swą matką zwiedziona straszliwemu zbrodni czarnej magii się oddała, na widłach przez komin leciała, na diabelskie spotkania na pastwiska przybywała, gdzie zgodnie z tradycją czarownic tańczyła." W 1653 roku zostaje ogłoszony wyrok na dwie kobiety z Opawy a w 1667 roku spalono 16 osób w okolicach na Raciborza. Prawdopodobnie ostatni znany śląski proces się odbył w 1740 roku w Ścinawie nad Odrą. Niebezpieczeństwo jednak nie było całkowicie zażegnane. Jeszcze w 1775 roku mieszkańcy Nysy i okolic próbowali wywołać nową falę prześladowań kobiet oskarżanych o czary ale próba ta była później odkryta jako zwyczajne donosicielstwo i pomówienia.

Na koniec bardzo ważne jest podsumowanie całkowitej ilości ofiar polowania na czarownice.
Dokładne informacje chyba już nigdy nie będą stwierdzone ale na podstawie najwierniejszej oceny procesy w księstwie nysko-otmuchowskim a przede wszystkim w rejonie Jesenika w latach 1622-1684 pochłonęły przynajmniej 250 osób. Realna liczba będzie jednak dużo większa.

 


Jesenická rozvojová o.p.s.


  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator
  • Image Rotator


2007 © All right reserved - Jeseníky - oficiální stránky informačního centra Jesenicka | Created by VOGO | powered by JOOMLA! login